Impas w negocjacjach transportowych między Polską a Rosją

Kolejna runda rozmów między ministerstwami obu krajów odbędzie się dzisiaj w Paryżu (31.01.2011 r.). Wszyscy liczą na przełom i rozstrzygnięcie. Dla licznych przewoźników z województwa warmińsko-mazurskiego sytuacja jest dramatyczna i grozi nawet bankructwem. Przy okazji korzystają z niej przewoźnicy z innych krajów.

Przejście graniczne w Bezledach świeci pustkami. Takiej sytuacji nie pamięta tu nikt. Ruch graniczny ogranicza się praktycznie tylko do osób prywatnych, które udają się w jedną lub drugą stronę po zakupy. Oczywiście, jak zwykle nie brakuje także drobnych przemytników. TIR-ów praktycznie nie widać.

Mariusz Kuzia z Urzędu Celnego w Bezledach mówi, że przeciętna dzienna liczba odprawianych TIR-ów na przejściu granicznym to 50-70 samochodów dziennie. W chwili obecnej jest ich maksymalnie 10.

Granicy przekraczać nie można, więc kierowcy TIR-ów przeczekują zastój na najbliższych parkingach od przejścia w Bezledach. Sytuacja jest na tyle poważna, że już nawet w Olsztynie widać miejsca postojowe wypełnione oczekującymi samochodami ciężarowymi. Zezwoleń na wjazd do sąsiedzkiego kraju jednak w dalszym ciągu brak. Sytuacja wygląda podobnie po rosyjskiej stronie. Wszystko trwa już od połowy miesiąca.

Kością niezgody między Polską i Rosją są proporcje w ilości wydawanych pozwoleń transportowych. Dotychczas oba kraje dzieliły się ich liczbą po połowie, czyli 50 na 50 procent. W chwili obecnej Rosja chce przeforsować proporcję wydawanych pozwoleń na poziomie 20 i 80. Stoi to w oczywistej sprzeczności z interesem polskich przewoźników. Eksperci już nazywają zaistniałą sytuację "cichą wojną" i widzą w działaniach naszego sąsiada próbę ratowania chwiejnych interesów własnych przewoźników.

Rosjanie twierdzą, że przewoźnicy polscy zdominowali rynek rosyjski, co przynosi poważne straty obywatelom Federacji.

Zastój wykorzystują firmy z Litwy, Ukrainy, Słowacji i Białorusi. Mimo tego przedstawiciele zrzeszeń przewoźników apelują do rządu o nieustępliwość, nawet kosztem dalszego impasu. Jak twierdzą, żadna administracja, także rosyjska, nie może dyktować warunków na wolnym rynku. Ministerstwo Infrastruktury również przychyla się do tego stanowiska.

 

Logowanie